Dziś jest ten dzień, w którym możesz chodzić po ulicy i bez powodu uśmiechać się do ludzi. Iść do cukierni i bez wyrzutów sumienia wynieść stamtąd całą torbę obrzydliwie słodkich rzeczy. Zaspać do pracy. Zapomnieć pomalować paznokci. Oglądać cały dzień Wilfreda i brać sobie do serca jego filozofię.
Dziś jest kolejny z rzędu Twój dzień.
Jesteś bogatsza o świadomość, że ludzie nie są nieśmiertelni. Coraz rzadziej zdarza ci się przebiegać na czerwonym świetle, jeździć na gapę, budzić się nie wiadomo gdzie. Coraz częściej dzieci mówią ci dzień dobry. Zaczęłaś w końcu kolekcjonować doświadczenia, a nie przedmioty. Już wiesz, że marzenia się spełniają. Ich realizacja wymaga tylko czasu. Albo pracy. Albo czasu i pracy. Może i od ostatniego razu nie osiągnęłaś jeszcze wszystkich celów, ale twoje życie nadal jest fajne. Najlepsze na świecie. Bezkonkurencyjne.
Idziesz zjeść całą paczkę Schoko-Bons. Przecież ćwierćwiecze do czegoś zobowiązuje.
