Na mojej plaży nie było mew, bo ludzie tu nie docierali, za daleko, za dużo niezaludnionego piasku. Ludzie są zbyt lękliwi, by się cieszyć nieprzetartymi szlakami, chcą dzikich plaż ogrodzonych płotem i oznaczonych tabliczką z napisem dzika plaża.
Byłem bezpieczny w mojej samotności choćby dlatego, że plażowicze nie są zdolni samodzielnie rozpoznać dzikiej plaży, dzikość dla nich zaczyna się tam, gdzie przez dziesięć minut nie ma kogo zapytać o drogę, tam gdzie przez kilometr nie znaczy drogi żaden niedopałek tudzież puszka po piwie, w której można by odnaleźć ulgę rozpoznania; dzikość może ich dopaść na przystanku, na którym nikt nie czeka na autobus, mimo że wedle rozkładu lada moment powinien przyjechać.
W. Kuczok, Obscenariusz. Wypisy z ksiąg nieczystych.