
Miasto w lipcu. Wrocław pozuje mi z wdziękiem anno 2014.
Każdego roku powtarzam, że lato w mieście jest super. Na tyle, że przez cały okres, który przyziemni ludzie zwykli nazywać wakacjami, nie odczuwam potrzeby, by je porzucać. Tyle się przecież dzieje! I choć tego lata planuję kilka mniejszych wypadów, urlop z prawdziwego zdarzenia zakreślam w kalendarzu jednak dopiero w okolicach września i października.
(…) I będę mógł sobie kupić dużo książek i czytać je; będę wieczorami chodził do taniego kina (…), a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. (M.Hłasko)
No cóż, nawet literatura jest po mojej stronie.






















