Mówi się, że od nadmiaru głowa nie boli. No to ewidentnie nie w moim przypadku. Ani moda na minimalizm, ani skąpstwo i chęć dorobienia się – ot po prostu chyba zdrowy rozsądek każe pozbywać mi się nadmiaru rzeczy. A już na pewno do przejścia na lifestyle ascety i amisza skłaniają mnie liczne przeprowadzki.
Więcej




