AUGUST

1 jpg

Lubię dobrze wykorzystane poranki, kiedy wstaję jeszcze przed budzikiem, nigdzie się nie spieszę, a mój mózg wchodzi na najwyższe obroty.

Najczęściej poświęcam ten czas na maksymalnie efektywną pracę – sprawdzam, jakie najtrudniejsze zadanie czeka mnie danego dnia i ruszam do boju. To właśnie rano powstają notki na blog – słowa same układają się w zdania i nawet gdzieś pomiędzy jednym a drugim łykiem herbaty, zdarza mi się błysnąć puentą.

Poranki panny porządnickiej są super, no ale nie tym razem. Poniedziałkowe odbicie w lustrze uświadomiło mi, że nie zostanę dziś miss świata i z tą pesymistyczną myślą przyszło mi żyć przez cały najbliższy dzień. Obraziłam się na świat, w związku z czym cały poranek spędziłam jakże produktywnie – przeglądając ubrania, na które mnie nie stać. Choć tak patrząc na niektóre z nich, jestem z tego faktu jednak zadowolona (szykuję dla Was kolejną część cyklu Trendy pod włosWyczekujcie cierpliwie, zbieram soczysty content. Będzie śmiechowo, obiecuję!).

Później stwierdziłam, że skoro od rana tak już nic nie robię, to przeczytam książkę. Padło na Dziewczyny z Nowego Jorku (Gemma Burgess). Co prawda myślałam, że naiwność to domena nastolatek, a jednak sama dałam się nabrać na chwytliwy napis na okładce: Powieść dla fanek serialu Dziewczyny i Seksu w wielkim mieście. Tego drugiego nigdy nie widziałam na oczy, za to z pierwszym jestem zżyta nawet bardzo. Stwierdziłam, że nie samym Nike człowiek żyje i wzięłam tę książkę z myślą o lekkiej i relaksującej lekturze. No i w sumie, nie wiem co napisać, bo cóż można powiedzieć o książce, w której padają zdania w stylu: Może ta wspólna noc nie była dobrym pomysłem. Ale nie ma powodu, by wzniecać w sobie to beznadziejne, purytańskie poczucie winy po jednorazowej przygodzie. Jestem przecież feministką oraz Moja broszka nie widziała faceta od czternastu miesięcy. Nie wiem, gdzie był Bóg, kiedy wyciągałam w sklepie rękę po tę książkę, ale ewidentnie nie było go tam wtedy ze mną.

Kolejno, sięgnęłam po książkę kucharską znanego kucharza, co by sporządzić epickie śniadanie. W lodówce znalazłam o dziwo  wszystkie składniki i wtedy okazało się, że nie mam najważniejszego. Człowieku, skąd ja ci wezmę żeliwną patelnię?! Gospodarzę sobie sama od dobrych kilku lat, ale do głowy jeszcze nigdy nie przyszedł mi zakup tak wyrafinowanego sprzętu. Jak to mówią, człowiek jest podły i do wszystkiego się przyzwyczaja (Zbrodnia i kara).

Zrezygnowana, odmówiłam udziału w dzisiejszym dniu.

(Oficjalna wersja: bo deszcz)