To była środa. Obłowiona w dworcowym kiosku w dwa magazyny dla pań oraz jeden, któremu obojętna była płeć, weszła niespiesznie – bo w środku jeszcze trochę spała – do pociągu najbardziej pospiesznego z możliwych (przynajmniej w tym kraju). Usiadła pod oknem.
Więcej




